Co masz w tych sakwach?

IMG_4192

Bez tej torby praktycznie nie wyjeżdżam na trajku. Jeśli nie jest przymocowana do bagażnika, to znaczy że jest gdzieś w większych sakwach

Na pełny unpack jeszcze przyjdzie czas, bo jest tego sporo, ale zdradzę z czym praktycznie nie rozstaję się na rowerze, nawet jeśli jadę w bardzo krótką trasę, lub po prostu kiedy używam roweru jako środka transportu. Za cały bagaż robi wtedy czarna, pięciolitrowa i co najważniejsze, wodoszczelna torba. Zanim klikniesz „czytaj dalej” pamiętaj, że to tekst dla odpornych psychicznie i czytasz go na własną odpowiedzialność :)


Czemu tak piszę? Wyjdzie to jeszcze mocniej po rozpakowaniu sakw. Ale po rodzinie jestem trochę preppersem. Kto to taki? Wygooglajcie sobie. Nie uprawiam prepperyzmu w formie ekstremalnej, więc nie trzymam w piwnicy zapasu jedzenia i picia na dwa lata, ale niektóre wypadki, a raczej wpadki podczas intensywnego uprawiania turystyki rowerowej i wcześniej pieszej nauczyły mnie, że „lepiej nosić niż się prosić”. Zwłaszcza że mój trajk z zasady jest bardzo pakowny, a mnie nie zależy na urywaniu cennych sekund dzięki odchudzeniu pojazdu.

IMG_4167
Najważniejsze są rezerwowe dętki i trzy metalowe (przy niskich temperaturach plastiki łamią się jak patyczki do lodów) łyżki do opon. Plus mała, zgrabna pompka. Kiedy przyjdzie do jej użycia trzeba wykonać ruchy nie całkiem godne gentlemana, ale w tym przypadku nie ma to znaczenia, a akurat tutaj można było zaoszczędzić na wadze i objętości z zachowaniem funkcjonalności. Oprócz tego zestaw naprawczy do dętek. Zajmuje bardzo niewiele miejsca, a całkiem niedawno uratował mi tyłek, kiedy dwukrotnie podczas jazdy z Zakopanego do domu złapałem defekt tylnego koła.

IMG_4187
Zapasowy komplet świateł. Typowa mała ręczna latarka i tylne światło za 5 zł. Być może nie przypuszczacie jak łatwo stracić zwłaszcza tył. W dużych sakwach mam ich więcej, ale o tym kiedy indziej. Ponadto zapasowy akumulator do przedniego światła które jest zamontowane przy rowerze. Jest mocne, ale potrafi dość nagle umrzeć. Tyły na diodach mogą pracować miesiącami. Używam do nich zwykłych bateryjek, ale one po prostu świecą coraz słabiej i słabiej. W zasadzie te baterie wymieniam jak już uznaję, że czas na to.

IMG_4166
Apteczka techniczna. Nie będę jej wybebeszał do zdjęcia, musicie uwierzyć, że jest tam komplet kluczy do mniejszych śrubek, komplet imbusów, rozkuwacz łańcucha + kilka ogniw, kilka „trytytek”, tubka z olejem i kilka śrubek z nakrętkami.

combo
Aparat fotograficzny – mały kompakt, którym robię większość zdjęć na wycieczkach, ale o sprzęcie będzie kiedyś osobny wpis. Do aparatu sprytny mały statywik z czymś co przypomina ścisk stolarski, a pozwala poszerzyć perspektywę autoportretów poprzez przykręcenie go np do znaku drogowego, czy barierki.

IMG_4222
Telefon komórkowy z abonamentem na internet. Nie płacę dużo, a sporadycznie używam. Kiedy mam zamiar użyć mobilnego internetu, przekładam kartę do nowszego xCovera, bo ten egzemplarz ma być cały czas naładowany do 100%. Dodatkowo zawsze w razie draki można zadzwonić, tylko że minuta rozmowy kosztuje 2 zł. W sumie ten element zestawu jeszcze nigdy mi się nie przydał w terenie, ale wiele nie waży, a jeść nie woła. Kabel micro USB (na focie jest przy powerbanku) jest niejako uzupełnieniem i tego telefonu, i mojego głównego. Ile razy żałowaliście że nie macie takiego przy sobie, jak bateria zaczęła wołać żreć a można się było podłączyć do byle jakiego komputera? Ja często.

IMG_4176

Multitool. O multitoolach na stronach preppersów można przeczytać elaboraty. Absolutny must have człowieka w terenie. Noże, śrubokręty, szczypce, nożyczki, pilniki i otwieracz do puszek w jednym. Najsprytniejszy kawałek metalu jaki mam w posiadaniu. Leatherman Wave.

IMG_4191

Drobne pieniądze. Mam tłumaczyć po co? Taśma izolacyjna. Tu też chyba nie trzeba tłumaczyć. Że czarna? A taka mi się wzięła. Chusteczki higieniczne. Też oczywistość. Mniej za to oczywisty jest kawałek mydła. Zacząłem go wozić odkąd tak dolało mi okulary, że nic przez nie nie widziałem, a w nieuzbrojone oczy wleciały na trasie muszki. Szkła, nawet plastikowe zupełnie inaczej reagują na styczność z wodą kiedy są pokryte cienkim filmem z mydła. Zapalniczka i kawałek gorącego kleju potrafią uczynić cuda, podobnie jak tzw. trytytka. Jedna, więcej w dużych sakwach.

IMG_4181

I na koniec coś w rodzaju nagrody za dobrnięcie do końca tekstu: mój osobisty patent, czyli powerbank. Wykombinowany z 1.2Ah 12V akumulatorka żelowego, kabelków i ładowarki samochodowej USB. Na pewno nie wygląda to tak dobrze jak chiński, gotowy produkt na Allegro i wymaga zakupu dodatkowej ładowarki ale dla mnie jest to hipermobilna część sporego zestawu turystyczno-biwakowego (+ ewentualny backup na wypadek dłuższej awarii prądu), dzięki czemu właściwie tylko sam akumulatorek był kosztem. Ładuje telefony, smartfony, GPSa i wszystko co ładowalne z portu USB. Pewnie nie woziłbym go wszędzie i zawsze, ale lubelska noc opisana tutaj zaszła mi w pamięć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>