Dookoła Jeziora Orawskiego – prawie równa stówka

 

Jak na nasze podhalańskie warunki i dzień obecny to jednocześnie najdłuższa, najbezpieczniejsza, najbardziej płaska i najatrakcyjniejsza widokowo trasa. Chętnie poznam odmienne zdanie, ustalimy kryteria i porównamy tą, z czymś lepszym. Ale na dziś dzień jeśli ktoś chce sobie przejechać około stu kilometrów omijając z daleka podjazdy typu Gliczarów, czy Głodówka, zobaczyć kilka pięknych górskich panoram a przy okazji nie przejmować się cały czas jeżdżącymi obok ciężarówkami, polecam właśnie ten ślad.

Ja osobiście zaczynam spod domu, ale przyjezdnym polecam punkt orientacyjny motel „Skalny Dworek”. Robię to już kolejny raz, ale nie dlatego że lokuję produkt, tylko uważam że właściciel obiektu, który przyzwala na bezpłatne korzystanie z parkingu (poza dniami, w których ma duże imprezy typu wesele) dla miłośników roweru, zasługuje na również darmową wzmiankę.

Parking graniczy z Historyczno-kulturowo-przyrodniczym Szlakiem wokół Tatr i pierwszy etap pokrywa się mocno z opisaną już http://www.turtv.pl/?p=76 Ścieżką do Trsteny. Więc odsyłając do tego starszego wpisu, kontynuuję na jego najdalszym fragmencie. Na Słowacji dojeżdżamy do końca ścieżki i odbijamy w prawo na most. Po niewielkim podjeździe, na wysokości cmentarza skręcamy w lewo i niestety dalej jest pod górkę. Na jej szczycie za to jest już pięknie i znakomicie widać Jezioro Orawskie, a w tle Babią Górę.

Jeszcze jedno góra – dół i trafiamy na nasz logiczny półmetek – zaporę Jeziora Orawskiego. Stąd niedaleko do Namestova, największej miejscowości naszej wycieczki po stronie słowackiej. Spokojnie dojeżdża się aż do Zubrohlavy, chociaż jest to akurat dość uczęszczana droga. Nigdy jednak nie spotkałem się na niej z wielkim ruchem drogowym. Raz tylko strachu napędziła mi policja, kiedy jadąc z naprzeciwka, zaraz po minięciu mnie włączyli sygnały. „O co im chodzi” zastanowiłem się, zwłaszcza że rower mam przystosowany do słowackich przepisów. Odpowiedź nigdy nie przyszła, ponieważ radiowóz pognał dalej w kierunku w którym jechał, więc samo włączenie kogutów nie miało ze mną nic wspólnego.

Namestovo – prawie półmetek

Jadąc z Bobrova do granicy państwa, przyjrzyjcie się zjazdom i podjazdom. To samo zresztą radzę aż do Jabłonki. Chodzi o to w którą stronę lepiej jechać – czy tak jak ja opisuję, czy odwrotnie. Moim zdaniem w moją preferowaną stronę, jest więcej stromych podjazdów, a więcej łagodnych zjazdów. Wolę się pomęczyć jakiś czas, żeby potem na leniwca zjeżdżać przy niedużym wysiłku, niż umiarkowanie zasuwać długo, żeby zaliczyć krótki zjazd z prędkością 60 km/h.

Od Jabłonki do Czarnego Dunajca niestety droga tranzytowa. Nie obiecywałem że będzie idealnie. Ale też szału nie ma, bo TIRy które lecą na Chyżne i dalej Słowacja, Austria, Włochy, idą od Zaborni drogą, którą Wam dane będzie jechać góra 300 metrów. Skręt w lewo w centrum Jabłonki to wyzwanie dla rowerzysty, zwłaszcza z bagażem, ale po tych trzystu metrach odbijacie w prawo i co prawda znowu kilka górek, ale dojeżdżacie do Czarnego Dunajca i po minięciu mostu na potoku o tej samej nazwie, zjeżdżacie drugą „przecznicą” (pierwsza leci wzdłuż rzeczki) na ścieżkę, którą tu przyjechaliście. Nie mińcie tego zjazdu, bo bez sensu jechać zwykłą drogą, jak jest ścieżka. Tutaj bowiem zamykacie fizyczną pętlę i wracacie częścią Szlaku wokół Tatr do domu. Fajnie było? Jak przejedziecie, podzielcie się w komentarzach!

4 myśli nt. „Dookoła Jeziora Orawskiego – prawie równa stówka

  1. Darek

    Przejechałem dwa razy w tym roku. Rzeczywiście super stóweczka. Pozdrowienia od znajomego ze szlaku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.