Z Krauszowa do Pyzówki – górska premia widokowa

IMG_6117

 

Nowy fragment trasy „Rowerem po Podhalu” biegnie co prawda dalej niż ja sobie założyłem, ale mój pierwszy pomysł na nią polegał na dodaniu sobie do płaskiej jazdy na polsko-słowacką granicę pętelki ze spodziewanym ostrzejszym podjazdem. Każdy inny będzie równie dobry, albo nawet lepszy, najważniejsze że ta trasa została wybudowana i jest już oddana do użytku.

W zamyśle Urzędu Gminy Nowy Targ jedziemy aż do Obidowej. Ja jednak chciałem po prostu zwiedzić część na której niedawno położony został asfalt i po dojechaniu do Pyzówki wróciłem przez Ludźmierz do miejsca, w którym zjechałem z naszej rowerowej „autostrady” czyli Szlaku Wokół Tatr.

Zaczynamy niedaleko dawnego mostu kolejowego w Ludźmierzu. Nie ma tu niestety w pobliżu żadnych parkingów, więc turystom z daleka, wożących rowery na przyczepkach radzę zacząć od „Skalnego Dworku” w Nowym Targu, albo np. koło stawów w Ludźmierzu. To jest pętla, więc w końcu i tak ją zamkniecie.

IMG_5999

Najpierw trzeba przejechać ruchliwą trasę Nowy Targ – Czarny Dunajec i tu naprawdę uważajcie, kierowcy lubią pocisnąć. Potem jedziemy chwilę ludźmierskimi polami starszym, ale wcale malowniczym fragmentem ścieżki, po czym dojeżdżamy do stawów w Ludźmierzu. Nie cieszyłbym się na okoliczność kąpieli w górskiej wodzie – postawione są tu zakazy pływania i nie radzę ich bagatelizować. Dno w obu zbiornikach może kryć różne niespodzianki, sam nie odważyłbym się tutaj pływać, choć umiejętności w tym zakresie mam co najmniej przyzwoite.

Za drugim stawem stoi mapka i radzę ją dobrze przestudiować, aby nie przejechać skrętu w Krauszowie. Te fragmenty ścieżki, które były budowane, są dobrze oznakowane, ale tam gdzie szlak wiedzie normalną drogą publiczną, już jest oznakowany bardzo słabo. Zwróciłem na to uwagę wicewójtowi gminy Marcinowi Kolasie, przyznał że znaki były stawiane tylko przy nowym asfalcie i obiecał zająć się sprawą. Ja przyznam się, że przejechałem zjazd i zagalopowałem się o 550 metrów. Tylko że znam z grubsza teren i w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że trasa nie ma prawa tak przebiegać. Zamiejscowy pojedzie prosto i zajedzie z powrotem do Ludźmierza.

IMG_6055

I wiele straci, bo cała zabawa zaczyna się właśnie w Krauszowie. Przy kapliczce jest już drogowskaz i jedziemy sobie najpierw niewielkim podjazdem, potem całkiem sporym użytym już w tym roku jako premia górska w jednym z wyścigów. Na tej premii zdobędziemy 55 metrów przewyższenia na jednym kilometrze, więc nie jest to górka na pierwszą jazdę po Podhalu, ale i też żaden szał dla zaprawionego rowerzysty. Jechałem tą pętlę zgodnie ze wskazówkami zegara, ale szczerze radzę zrobić to odwrotnie – ja akurat co chwila zatrzymywałem się i robiłem zdjęcia, ale jadąc jednym ciągiem stracicie mnóstwo pięknych widoków, a zjazd w dół w tą stronę w którą ja jechałem, odbywa się zygazakowatym asfaltem po lesie. Po mojemu lepiej tędy walczyć z górą lasem i zjeżdżać na super panoramę Tatr. Ale coś za coś: na ciut ponad kilometrze wymęczycie 65 metrów wysokości, czyli jest znacznie stromiej.

IMG_6074

Tak wymyślona pętla ma coś około 20 kilometrów. Jeśli dodać do tego ok 6.5 km ze „Skalnego Dworku” i z powrotem, wychodzi ładna wycieczka fajną trasą, nawet jeśli liczyć że jeden fragment Pyzówka – Ludźmierz w moim wariancie trzeba pokonać drogą publiczną. Tu akurat wielkiego ruchu nie ma, Pyzówka leży na szczęście z dala od uczęszczanych szlaków transportowych. Dla niektórych wartością dodaną może być przejazd obok Sanktuarium Matki Boskiej Ludźmierskiej, gdzie w 1997 r. św. Jan Paweł II odprawił nabożeństwo różańcowe. Generalnie – fajna miejscówa na krótki wypad.

GALERIA Z WYCIECZKI TĄ TRASĄ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.