Wielka Wymiana Łańcucha

IMG_2347

 

Nie jestem wybitnym mechanikiem rowerowym, ale póki co jakoś udaje mi się rower serwisować samemu. Jednak pomijając kilka defektów i doposażenie trajka w akcesoria typu światła, bagażniki itp., wiele roboty nie było. Aż do czasu aż zabrałem się za łańcuch.

Napęd, czyli zębatki plus łańcuch, to tak naprawdę kluczowe części roweru. I chociaż jest tyle teorii ile jeżdżących, to całą filozofię da się spłycić do dwóch skrajnych metod postępowania z napędem. Albo kupić cztery łańcuchy, zmieniać je co kilkaset kilometrów (górale muszą to robić częściej niż szosowcy) chuchać i dmuchać, a na końcu i tak trzeba będzie wszystko wymienić, albo zostawić całość niemal samej sobie, z wyjątkiem oliwienia. I nawet tutaj opinie są podzielone, bo co prawda smar do łańcucha to naprawdę nie jest najlepszy pomysł (lepi się do tego wszystko) to stosowałem już specjalistyczny olej do łańcucha, olej jadalny, a obecnie olej silnikowy i nie dostrzegłem specjalnej różnicy.

Polewałem więc sobie ten łańcuszek przez półtora roku, aż w końcu nabrał brudu. Parę razy niechcąco doświniłem się dotykając przedniej zębatki, czara goryczy przechyliła się kiedy mały synek kolegi z GOPR też macnął zębatkę i ciężko to było zmyć. Postanowiłem że łańcuch trzeba wyczyścić. Może skrócę opowieść, bo w życiu próbowałem już w różne sposoby czyścić łańcuch: szmata nie, myjka ciśnieniowa – śmiech na sali, najlepsza metoda jaką zastosowałem to pół litra benzyny ekstrakcyjnej. Łańcuch rozpinamy, lub rozkuwamy, wkładamy do pustej butelki PET 1.5 litra (chociaż zwykły łańcuch rowerowy wejdzie i do połówki, czy litra. Do mojego trajka wchodzą prawie trzy łańcuchy) i energicznie wstrząsamy przez kilka minut.

IMG_4218

Dzięki temu zdjęciu ustaliłem pierwotny przebieg łańcucha

 

Po wstrząsaniu butelkę rozcinamy i wyjmujemy łańcuch. To co zostaje w butelce to straszny czarny płyn, ale szkoda się go pozbywać, ponieważ on się ładnie odstoi, zlewa się z powrotem do oryginalnej butelki i mamy jak znalazł do następnego czyszczenia. Łańcuszek wyciągnąłem z PETa jak prawie nowy, ale niestety zaczął mi przeskakiwać. A więc nowy łańcuch, od razu nowa kaseta do tyłu i modlitwa żeby ów nowy łańcuch nie przeskakiwał na przednich zębatkach. 3 x 24 zł za łańcuch plus 50 zł za kasetę troszkę zabolało, ale chciałem mieć takie same modele kasety i łańcucha jak w oryginale. Wiem że to nie ma większego znaczenia, ale coś trzeba było wybrać.

No i na koniec warto wspomnieć, że w trajku to nie jest tak hop-siup wymienić łańcuch, zwłaszcza że chciałem wyczyścić w środku plastikowe tulejki, które chronią moje nogi przed kontaktem z łańcuchem i potem… nie za bardzo wiedziałem którędy je poprowadzić! Na szczęście kilka dni wcześniej obfotografowałem sobie cały rower z detalami i miałem instrukcję. Na koniec jeszcze zakułem sobie łańcuch tak, że był poza prowadnicą przedniej przerzutki. Poszedłem po aparat, żeby uwiecznić moją pomysłowość, ale akurat zdechły w nim baterie i odłożyłem go bezsilny na półkę. Nowy łańcuch zrobił już setkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.