Czy ty jesteś na tym bezpieczny?

IMG_2067

 

Temat bezpieczeństwa na trajku od dawna chodził mi po głowie, ale brakowało dowodów w postaci ilustracji. Zrobiłem je w końcu i dziś, choć powinienem taką konkluzję napisać na końcu, oznajmiam: tak czuję się bezpiecznie.

Co jakiś czas na Facebooku pojawia się wpis któregoś z moich wkurzonych kolegów, że niemal stanął oko w oko ze śmiercią, ponieważ jakiś debil za kierownicą omal go nie potrącił, czy wyjechał z naprzeciwka wyprzedzając na trzeciego. Powiem szczerze, że ja jakoś takich problemów na trójkołowcu nie odnotowuję.

Rower ten ma deklarowane przez producenta 84,5 cm szerokości i jakoś nie kusiło mnie żeby to sprawdzać, ponieważ na oko ta wielkość wydaje się wiarygodna. Teoretycznie rower klasyczny jest niewiele węższy, ponieważ kierownica ma około 60-70 cm szerokości. Niemniej na oko mój wehikuł wydaje się olbrzymią maszyną w porównaniu do klasyka. No i fakt. Przede wszystkim nie widzę problemu, żeby zwykłym rowerem jechać z częścią kierownicy nad poboczem. Na trajku jazda najbardziej wystającą na prawo częścią byłaby szalenie niewygodna, ponieważ jest to prawe koło. Można więc powiedzieć (niektórzy potraktują to nawet jako zarzut) że zajmuję gdzieś z metr powierzchni pasa.

Początkowo miewałem wyrzuty sumienia, ale przecież jestem normalnym uczestnikiem ruchu drogowego, zresztą stosowny kodeks za pojazd rowerowy uznaje urządzenie do 0,9 metra (a więc się mieszczę) poruszane siłą ludzkich mięśni. Nigdy nie miałem żadnych uwag ze strony drogówki, a nawet znajomy funkcjonariusz WRD poproszony żeby spojrzał policyjnym okiem fachowca na ten sprzęt powiedział że nic nie widzi.

IMG_2098

Jak widać spora odległość wyprzedzania

Jak to się ma w praktyce? Większość samochodów wyprzedza mnie dość szerokim łukiem. Jest taka grafika, że na pół metra wyprzedza cham, na metr przepisowy, na półtora uprzejmy kierowca, a na dwa metry rowerzysta. No to mnie wyprzedzają niemal sami rowerzyści. Nie mówię, bo na moim góralu z oponami szosowymi wielokrotnie włosy stawały mi na karku, zwłaszcza jak różni idioci wyprzedzali na mnie na trzeciego. Jeden debil na Ludźmierskiej jak się potłukłem ręką po głowie na jego manewr, pokazał mi jeszcze fuck-palca. A na trajku… kierowcy z tyłu grzecznie czekają na swoją kolej do wyprzedzania i czasem nawet hiperpoprawnie, kiedy robię miejsce zjeżdżając maksymalnie na prawo, wolą zaczekać aż wszystko z naprzeciwka nas minie.

IMG_2086

Tu przykład może niezbyt przepisowy, bo kierowca wjechał na powierzchnię wykluczoną z ruchu, ale odległość  zachował

Na zakopiance (której staram się unikać, ale do Szaflar inaczej asfaltem ciężko dojechać) niektórzy aż najeżdżają prawym kołem na środkową linię. Na opłotkach, co widać na zdjęciach, też jestem omijany szerokim łukiem. Nie wiem skąd taka uprzejmość kierujących względem mnie. Duże prawdopodobieństwo, że jestem brany za niepełnosprawnego, a takiego trochę głupiej przejechać (choć osobiście nie widzę logiki w rozróżnianiu kogo lepiej przejechać – sprawnego czy niepełno). Jeszcze inna sprawa – ludzie nie są przyzwyczajeni do widoku takich pojazdów na drodze i mam prawo domniemywać, że się tego czegoś trochę obawiają. Dość rzec, że oczywiście zdarzały mi się sytuacje budzące moje obawy, ale nie częściej niż kierując samochodem – kretynów na drogach przecież nie brakuje.

IMG_2137

Pomimo sporej liczby aut parkujących na poboczu kierowca zdecydował się jednak jechać dalej ode mnie niż od stojących samochodów

Jeszcze dwie uwagi na temat bezpieczeństwa, obie powiązane z moją widocznością na drodze. Fakt że jestem znacznie niższy staram się kompensować wysoką żółtą rażącą chorągiewką. Wiem że to mało, ale tu też mi się wydaje, że paradoksalnie ta moja słaba widoczność na drodze jest powodem skłaniającym kierowców do szerszego omijania mnie. Pozostaje jeszcze widoczność w nocy, ale mam z przodu silną latarkę, z tyłu dwa dość szeroko migające światła, a odblaskowe folie (w odpowiednich miejscach białe, czerwone i żółte) dają naprawdę dobry efekt. Dość powiedzieć, że znajoma która mnie kiedyś w nocy wyprzedzała, początkowo myślała że zbliża się do… pojazdu malującego pasy na drodze.

Jedna myśl nt. „Czy ty jesteś na tym bezpieczny?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.