GOPR testuje rowery elektryczne

 

Że świat to nie tylko trójkołowce, przekonałem się latem jeżdżąc do pracy na moim starym rowerze. Zakorkowaną w wakacje zakopianką nie przecisnąłbym się tak szybko trajkiem, jak moim dwukołowym „Osiołkiem”. Teraz mam zagwozdkę, bo miałem możność przejechać się dwoma „elektrykami” firmy Geobike. Grupa Podhalańska GOPR dostała do testowania parę G-BIKE Big Apple. Czytaj dalej

Nowa droga na Turbacz

 

Turbacz – nie wszyscy koniecznie wiedzą gdzie on się znajduje, dla niektórych to jakieś tam rowerowe marzenie, dla niektórych odfajkowany szczyt, a dla niektórych treningowa codzienność. Im wcześniej wymieniłem kategorię, do której należysz, tym bardziej dla Ciebie jest ten wpis. Aha no jeśli interesuje Cię wyłącznie temat trójkołowców, to sorki, ale dopóki sam swoim tam nie wyjadę, to innym nie polecam. Za to można niżej obejrzeć jak wygląda polecany szlak w trzy dni po opadach, które podniosły Dunajec ponad stan alarmowy (całkiem nieźle!). Czytaj dalej

Piknik po Pętli Spiskiej – wcześniej się nie dało?

23 września w Kacwinie rozpoczyna się/rozpoczął (czytacie to raczej już po) Piknik z Rowerem po Pętli Spiskiej. Piękna trasa rowerowa (choć akurat przemierzyłem ją jeszcze zanim powstała) i teoretycznie pochwały godna impreza. Pytanie tylko: dla kogo jest ona organizowana, skoro początek wycieczki zaplanowany jest na godzinę 9:00? Czytaj dalej

Pulsometr – jeszcze dwa słowa „za”

 

Odbyłem już wiele dyskusji z osobami uważającymi pulsometry za kompletnie niepotrzebne. I żadnej z nich nie przekonałem ani trochę do chociażby spróbowania. Ale ponieważ ja sam właściwie nie wyobrażam sobie zabawy bez tego gadżetu (podkreślam celowe użycie słów „zabawa” i „gadżet”), a blog przedstawia moje osobiste i subiektywne opinie, to nie widzę powodu, aby się nie podzielić nimi również w tym temacie.

Czytaj dalej

Za długa trasa? Zmień… podejście

 

– Rowerem do pracy z Nowego Targu do Zakopanego? Zwariowałeś chyba!? Albo: – Początkowo jeździłem tylko pięć kilometrów dziennie, a teraz potrafię przejechać nawet piętnaście! – To pierwsze słyszę często od znajomych, to drugie kumpel sprzedał mi kiedyś jako cytat wspólnego kolegi, który zaczynał swoją przygodę z rowerem jako niezbyt szczupły miś. I o ile moje jazdy do pracy wciąż budzą niezasłużony podziw otoczenia, o tyle wspomniany kolega znaczeni schudł i nabrał kondycji, stąd 15 km nie robi na nim wrażenia. A dlaczego w ogóle kilometry tak nas przerażają? Czytaj dalej